2017 w liczbach – podróżnicze podsumowanie

2017 w liczbach - lotnicze podsumowanie

Przyjęło się, że Nowy Rok to czas podsumowań i postanowień. Nie do końca jestem ich fanem, ale faktycznie przełom roku zmusza do refleksji i wyliczeń. Przemogłem się więc, podsumowałem podróże i wyznaczyłem pewne wyjazdowe cele. Jakby nie było trzeba przyznać, że lotniczo 2017 był zdecydowanie rekordowy. Najwięcej lotów, kilka nowych krajów, sporo podróżniczych pierwszych razów. Poniżej trochę statystyk, które dają obraz sytuacji.

2017 rok w liczbach

Zacznijmy więc od statystyk. Jestem wciąż na początku podróżniczej drogi, ale w ubiegłym roku udało mi się osiągnąć więcej niż planowałem. Loty podliczyłem kilka dni temu i szczerze mówiąc byłem pozytywnie zaskoczony. Moje pierwsze loty odbyły się w 2012 i 2013 roku – wyjazd służbowy i pierwsze (przepłacone) zagraniczne wakacje. 2014 i 2015 to raczkowanie w temacie taniego latania – Bergamo, Oxelösund, Londyn, Budapeszt. W 2016 już wiedziałem jak to się robi, ale wciąż nie latałem tak często jakbym chciał. Z kolei 2017 to już nałóg… Licząc od samego początku na liczniku mam 53 loty, 25 z nich przyniósł rok ubiegły.

2017 - podróżnicze podsumowanie - Lecebochce.pl

A więc 2017 rok to 25 lotów, 10 odwiedzonych państw, 30 tysięcy kilometrów i ponad 2 dni w samolotach. Najdłuższy lot to Warszawa Chopina – Porto, a najkrótszy Porto – Lizbona. Latałem głównie Wizz Airem – 11 razy i Ryanairem – 10 razy. 4 loty odbyły się na pokładzie Ukraine International Airlines. 17 razy byłem na lotnisku Chopina, a 2 loty odbyłem w Business Class (UIA). Te 25 lotów to pewnie nawet i trochę za dużo, ale kiedy już zaczniesz latać, to nie jest tak prosto się zatrzymać:)

2017 rok to Malta i Gozo, Ateny i Pireus, Edynburg, Porto i Lizbona, Gdańsk i Wrocław, Bratysława i Wiedeń, Armenia i Kijów, Barcelona i Santander oraz Londyn. Było też kilka wyjazdów nielotniczych – Białystok, Toruń, Góry Świętokrzyskie… Część relacji już opublikowana, część jeszcze w kolejce. Może kiedyś uda się to nadrobić!

2018 w planach

Jakie więc mam plany na rok 2018? Na razie na spokojnie. Teneryfa na tydzień i Bruksela na weekend – oba wyjazdy w styczniu. Poza tymi biletami mam jeszcze zaplanowany wyjazd do Kijowa w kwietniu na przedłużony weekend. Nie będzie to raczej rok podróżniczych szaleństw, ale planuję kilka city breaków. Po głowie chodzi mi MińskBukareszt. Na pewno chciałbym też odwiedzić Skandynawię, co byłoby idealne w połączeniu z polowaniem na zorzę polarną. A w wakacje (czerwiec lub wrzesień) planuję zrobić hiszpańską oblotówkę. Tyle i aż tyle, na pewno wpadnie też coś nieplanowanego. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tempo!

Podobał Ci się ten wpis? Przejdź do strony głównej Lecebochce.pl i zobacz wszystkie najnowsze relacje. Polub profil na Facebooku, TwitterzeInstagramie żeby zawsze być na bieżąco! Zobacz też wszystkie moje podróże!

2 thoughts on “2017 w liczbach – podróżnicze podsumowanie

    1. Pracuję na etacie i mam 26 dni urlopu jak każdy:) Zazwyczaj latam weekendowo, wylot piątek po pracy, powrót w niedzielę, czasem z lekkim przedłużeniem o piątek lub poniedziałek. Dłuższe wyjazdy robię zazwyczaj dwa razy w roku. Poza tym korzystam z długich weekendów itd. Wszystko się da, wystarczy się trochę pogimnastykować:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *