Tatew, Goris i wodospad Szaki (dzień 2)

Tatew (Tatev), Armenia

Tatew był głównym celem na trasie naszej podróży, najprawdopodobniej będzie wysoko również na Waszej liście. Żeby dotrzeć do klasztoru trzeba przejechać niemal cały kraj, ale naprawdę warto wybrać się na południe Armenii. Na miejscu czeka najdłuższa na świecie jednosekcyjna kolejka linowa i wspaniałe widoki. W pakiecie z monastyrem dostaniecie również skalne miasto Goris i wodospad Szaki oraz jazdę po najciekawszych odcinkach drogowych. Dzień drugi zwiedzania Armenii czas zacząć!

Goris – skalne miasto

Drugiego dnia naszej podróży na pierwszy ogień poszło Goris, bo tam właśnie nocowaliśmy. Mając więcej czasu na pewno zwiedzilibyśmy centrum, ale tym razem mogliśmy sobie pozwolić tylko na stare miasto. Bardzo stare miasto. Goris znane jest z zespołu wykutych w skale jaskiń. Kompleks ten datowany jest na wczesne średniowiecze i mocno przypomina krajobraz tureckiej Kapadocji. Stare miasto jest oznaczone na mapach jako Medieval Goris Cave Dwellings – będąc w okolicy warto podjechać na chwilę. A jeśli macie nieograniczony czas to spacerując po tutejszych górach można spędzić dzień lub dwa. Podobny zespół jaskiń znajdziecie też we wsi Khndzoresk – tam też znajduje się słynny wiszący most.

Wings of Tatev – Skrzydła Tatewu

Po zwiedzaniu Goris przyszła pora na monastyr Tatew. Dzisiaj wiemy, że była to bardzo zła kolejność. Zmobilizowaliśmy się i wstaliśmy w miarę wcześnie – około 9.00 biegaliśmy już między jaskiniami. Ale do miejscowości Halidzor, gdzie znajduje się dolna stacja kolejki Wings of Tatev, dotarliśmy dopiero po 11.00. Kolejki, bo klasztor znajduje się dość wysoko (na krawędzi kanionu), a dodatkowo kolejka jest atrakcją samą w sobie. Jeśli nie wiecie dlaczego – oto kilka szczegółów!

Wings of Tatev (Skrzydła Tatewu) to najdłuższa na świecie jednosekcyjna kolejka linowa, dodatkowo szczycąca się największą odległością między punktami podparcia liny (punkty są raptem trzy). Kolejka ma aż 5752 metrów długości, co zadecydowało o wpisaniu jej do księgi rekordów Guinessa. Przedsięwzięcie kosztowało 18 milionów dolarów (tak, tak), a otwarcie nastąpiło w 2010 roku. Dzięki kolejce do monastyru dojechać można w 11 minut (prędkość to 37 km/h)! Kolejka więc z jednej strony mocno skraca trudną drogę do klasztoru, a z drugiej oferuje wspaniałe widoki na okolicę – w najwyższym punkcie wagonik wisi 320 metrów nad ziemią! I właśnie dlatego Skrzydła Tatewu znalazły się na naszej liście:)

I wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że nasz plan zwiedzania Armenii był dość dynamiczny (Wasz też taki będzie). Wylatując nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie i kiedy dojedziemy. Nie kupiliśmy więc biletów na kolejkę wcześniej. Kiedy natomiast stawiliśmy się w kasie po 11.00, okazało się, że na najbliższy dostępny kurs musielibyśmy poczekać jakieś 2,5 godziny (w każdą stronę kursuje tylko jeden wagonik, który zabiera 25 osób). Oczywiście zrezygnowaliśmy, Wam jednak rekomendujemy – albo zacznijcie ten dzień wcześnie rano i udajcie się do kasy zaraz po otwarciu, albo kupcie bilety online. Kurs powrotny kosztuje 3500-5000 AMD, zależnie od miesiąca. Warto też odnotować, że kolejka nie kursuje w poniedziałki. 

Monastyr Tatew (Tatev)

Odpuściliśmy kolejkę, ale oczywiście nie odpuściliśmy zwiedzania klasztoru. I chociaż droga na mapie nie wyglądała zachęcająco, to zdecydowaliśmy się zaatakować ją naszym wypożyczonym, zupełnie nieterenowym autem. Fakt, trasa jest trochę uciążliwa – ostre zakręty i bardzo kiepska (kamienista) nawierzchnia, ale jak najbardziej możliwa do pokonania zwykłym samochodem osobowym. Mijaliśmy dziesiątki osobówek, w tym micrę:) Z perspektywy czasu uważamy nawet, że była to dodatkowa przygoda, jedna z ciekawszych podczas naszego pobytu w Armenii.

Na szczycie znajdziecie duży parking i restaurację, kilkanaście kramów i oczywiście kompleks klasztorny. Kompleks robi wrażenie, chociaż trzeba wspomnieć, że jest obecnie w remoncie. Zaburza to nieco doznania wizualne, ale nie wpływa na naszą rekomendację – jechać i to szybko! Na terenie klasztoru znajdują się trzy świątynie – kościół św. Piotra i Pawła oraz kościoły pod wezwaniem św. Grzegorza i Matki Bożej. Wszystkie obiekty dostępne są dla zwiedzających i jest to ciekawa lekcja historii. O ich walorach architektonicznych przeczytacie w innych przewodnikach, my jesteśmy od informacji praktycznych:) Pamiętajcie żeby po zwiedzaniu monastyru podjechać do punktu widokowego – znajduje się on kilometr od parkingu, w kierunku przeciwnym niż Wasza trasa powrotna. 

Wodospad Szaki

Po zwiedzaniu monastyru Tatew najprawdopodobniej udacie się w drogę powrotną do stolicy. Jadąc w kierunku Tatew nie mieliśmy czasu na dłuższe postoje, wracając postanowiliśmy zobaczyć nieco więcej. Jako potencjalnie ciekawe miejsce wytypowaliśmy wodospad Szaki. Żeby do niego dotrzeć należy zboczyć kilka kilometrów z trasy, ale ponownie musimy przyznać, że warto. Nie jest to może Niagara, ale ten kilkunastometrowy wodospad jest naprawdę malowniczy! Na początku lata może nie być aż tak spektakularny, ale we wrześniu był w pełnej krasie. Mamy dowody:)

Vorotan & Vardenyats Pass

Kierując się dalej na północ traficie ponownie na przełęcz Vorotan Pass (2344 m n.p.m.). Ponownie, bo musieliście tędy jechać w drodze do monastyru Tatew. My dopiero wracając mieliśmy czas w pełni przyjrzeć się krajobrazom. A trzeba wspomnieć, że są to widoki niesamowite. To jeden z najpiękniejszych odcinków drogowych w kraju. Drugim jest Vardenyats Pass (2410 m n.p.m.). To zdecydowanie najciekawsza trasa. Będziecie mieli okazję ją pokonać jeśli odbijecie w kierunku jeziora Sewan. My tak zrobiliśmy. Początkowo planowaliśmy zostać na noc w Martuni lub Noratus, ale nie znaleźliśmy na szybko nic sensownego i dojechaliśmy tego dnia aż do Sewan. O tym wszystkim przeczytacie w kolejnym wpisie!

Zobacz także:
-> Armenia: informacje praktyczne – loty, wynajem auta, noclegi
-> Armenia – Chor Wirap i Norawank (dzień 1)
-> Armenia – Sewan, Garni i Geghard (dzień 3)

* Wpis powstał we współpracy z Ukraine International Airlines. W ramach wspólnego projektu odkrywamy i eksplorujemy wschodnie kierunki.

Podobał Ci się nasz wpis? Przejdź do strony głównej Lecebochce.pl i zobacz wszystkie najnowsze relacje. Polub nasz profil na Facebooku, TwitterzeInstagramie żeby zawsze być na bieżąco! Zobacz też wszystkie nasze podróże!

4 thoughts on “Tatew, Goris i wodospad Szaki (dzień 2)

    1. Trasa naprawdę nie jest trudna. Jedzie się 10-20 km/h, ale po 40 minutach jesteś na górze:) Tylko samochód trzeba potem dobrze umyć:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *