Armenia – Sewan, Garni i Geghard (dzień 3)

Sewanawank, jezioro Sewan - Armenia

Sewan, Garni i Geghard to najpopularniejsze kierunki na jednodniowe wycieczki z Erywania. Wszystkie trzy miejsca warto odwiedzić, najlepiej za jednym razem. Jezioro Sewan i klasztor Sewanawank to przede wszystkim piękne krajobrazy, monastyr Geghard to historia wykuta w skale, a Garni… No właśnie, tego się nie spodziewaliśmy! Garni to taki ormiański Partenon. Ale co robi w Armenii antyczna świątynia? Odpowiedź znajdziecie w poniższym wpisie!

Jezioro Sewan

Sewan to największe jezioro w Armenii i na całym Kaukazie. Jest to równocześnie jedno z najwyżej położonych jezior na świecie (około 1900 m n.p.m.). Jego powierzchnia obecnie to 940 km², co stanowi 3% powierzchni kraju. Kiedyś było to nawet 5%, ale komunistyczne projekty (elektrownie wodne i nawadnianie pól) niemal doprowadziły do katastrofy. Ostatecznie kryzys został zażegnany poprzez budowę kanału, który doprowadza do jeziora wodę z rzeki Arpa, ale różnica poziomu wody w stosunku do czasów sprzed tych działań to i tak wciąż aż 20 metrów! Z rzeczy praktycznych – ze względu na wysokość woda w jeziorze jest raczej zimna. Jej temperatura to 18-22°C.

Jezioro położone jest zaledwie 60 km od Erywania, ale my dotarliśmy tu od południa. Poprzedniego dnia zwiedzaliśmy Goris i Tatew. Plan zakładał, że na noc zjedziemy do Martuni lub Noratus i stamtąd zaczniemy zwiedzanie dnia następnego, ale szukając na ostatnią chwilę nie mogliśmy nic akceptowalnego znaleźć na Bookingu i Airbnb więc ostatecznie dojechaliśmy do miasteczka Sewan. Wydawało nam się, że Sewan z racji nazwy musi być głównym kurortem w okolicy, ale okazało się, że nie jest ani głównym ani kurortem… To małe i zaniedbane miasteczko, które niestety nie ma nic do zaoferowania. Nie jest nawet położone nad jeziorem. Będąc w okolicy powinniście od razu kierować się na położony kilka kilometrów dalej półwysep Sewan. Jeśli gdzieś jest życie to raczej tam. 

Co ciekawe, półwysep Sewan był jeszcze całkiem niedawno wyspą. Półwyspem stał się w wyniku wspomnianego już obniżenia poziomu wody w jeziorze. Obecnie znajdziecie tu kilka hoteli i restauracji, ale szczerze mówiąc jest to miejsce o mocno niewykorzystanym potencjale. Jest trochę przaśnie i odpustowo, a równocześnie pustawo i smutno. Jezioro jest piękne, ale infrastruktura raczej odpycha niż zachęca. Z jednej strony żałujemy, że na noc zostaliśmy w Sewan, z drugiej zastanawiamy się czy na półwyspie coś się w ogóle wieczorami dzieje? Dajcie znać jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie.

Sewanawank – Czarny Klasztor

Powyższy akapit z surową oceną okolicy nie dotyczy natomiast znajdującego się na półwyspie monastyru Sewanawank. Monastyr pochodzi z IX wieku i zwany jest Czarnym Klasztorem, ze względu na budulec – czarny tuf wulkaniczny. Klasztor miał niegdyś być miejscem zsyłki dla grzesznych mnichów z Eczmiadzyna. Jeśli rzeczywiście tak było to nie do końca rozumiemy ideę tej kary:) Tak czy inaczej do dzisiaj z całego kompleksu przetrwały tylko dwa kościoły – Świętych Apostołów i Matki Bożej. Na dziedzińcu jednego z nich znajdziecie ciekawą kolekcję chaczkarów. Jest to rzadka okazja by zobaczyć chaczkary zielone, wykonane z wydobywanego w okolicy jeziora andezytu. 

Świątynia w Garni

Garni było kolejnym tego dnia punktem na naszej trasie. To miejsce wyjątkowe przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze to chyba jedyna biletowana atrakcja w kraju – za wstęp na teren kompleksu zapłacicie 1500 AMD. Po drugie to jedyny w Armenii budynek w stylu klasycznym. Co prawda jest zbudowany z bazaltu, a nie marmuru, ale i tak mocno przypomina Partenon. To dość zaskakujące jeśli wcześniej ogląda się same monastyry.

Nie jest co prawda pewne kiedy obiekt powstał i jakie pełnił funkcje, ale najpowszechniejsza teoria wskazuje na I wiek n.e. i kult boga Mitry. Nie do końca też wiadomo dlaczego świątynia przetrwała. Po przyjęciu przez Armenię chrześcijaństwa obiekty tego typu były burzone. Być może ten uratowany został ze względu na położenie. Król Tiridates I, któremu przypisuje się budowę świątyni, wzniósł też w tym miejscu twierdzę i pałac królewski. Świątynia w kronikach opisywana jest jako „dom chłodu” i być może ta funkcja była cenniejsza niż zapędy niszczycielskie.

Rysą na historii tego miejsca jest jedynie fakt, że świątynia nie jest oryginalna. Nie przetrwała bowiem trzęsienia ziemi z 1679 roku. Obecny obiekt to rekonstrukcja z drugiej połowy ubiegłego wieku. Nie zmienia to jednak faktu, że okolica jest piękna. Stąd właśnie doskonale widać wąwóz rzeki Azat. W przewodniku wyczytaliśmy, że w wąwozie wytyczona jest ścieżka przyrodnicza, która rozpoczyna się tuż przy wejściu na teren kompleksu. Jej przejście zajmować ma 2 godziny. Jeśli ścieżka faktycznie tam jest to może to być naprawdę atrakcyjny spacer.

Geghard – Monastyr Włóczni

Po chwili na antyczną zadumę wracamy do rzeczywistości. Na naszej trasie kolejny monastyr – Geghard. Historia tego miejsca sięga wieluset lat wstecz. Klasztor miał zostać założony w IV wieku. Pierwotnie był to Ajriwank – Monastyr Jaskini. Nazwa adekwatna bo część kompleksu jest naprawdę wykuta w skale. Niestety pierwszy klasztor został zniszczony, a nowa odsłona z XII-XIII wieku zyskała też nową nazwę – Geghard czyli Monastyr Włóczni. Podobno właśnie tu przechowywano Świętą Włócznię, którą przebito ciało Chrystusa.

Kompleks składa się przede wszystkim z głównej świątyni – Kathoghikè oraz kaplic i grobowców wykutych w skałach. Ciekawym pomieszczeniem jest Awazan (basen) – kaplica, z której wypływa źródełko. Było to już zresztą miejsce kultu w czasach pogańskich. Inne warte uwagi pomieszczenia to grobowce dynastii Proszian i księcia Papaka. Całość uzupełniają wszechobecne chaczkary.

Mówi się, że Geghard to najciekawszy monastyr w Armenii i miejsce, które absolutnie trzeba zobaczyć. Potwierdzeniem może być fakt wpisania klasztoru na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I faktycznie jeśli będziecie w Armenii krótko to zdecydowanie powinniście postawić na Geghard. Klasztor znajduje się zaledwie 40 km od Erywania i jest naprawdę interesujący, szczególnie część jaskiniowa! Na zachętę zostawiamy kilka zdjęć:)

Zobacz także:
-> Armenia: informacje praktyczne – loty, wynajem auta, noclegi
-> Armenia – Chor Wirap i Norawank (dzień 1)
-> Tatew, Goris i wodospad Szaki (dzień 2)

* Wpis powstał we współpracy z Ukraine International Airlines. W ramach wspólnego projektu odkrywamy i eksplorujemy wschodnie kierunki.

Podobał Ci się nasz wpis? Przejdź do strony głównej Lecebochce.pl i zobacz wszystkie najnowsze relacje. Polub nasz profil na Facebooku, TwitterzeInstagramie żeby zawsze być na bieżąco! Zobacz też wszystkie nasze podróże!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *