Mazury z Warszawy – pomysł na weekend

Pomysł na weekend - Mazury

Pomysł na weekend z Warszawy? Mazury! To chyba najprostsze rozwiązanie. Wydaje się, że możliwe do zrealizowania niemal w każdy wolny weekend. My zdecydowaliśmy się na wyjazd w jeden z tegorocznych weekendów majowych, a naszym środkiem transportu był tym razem samochód i to nie nasz, a przyjaciół z Lublina – Gosi i Łukasza. Już wszystko wyjaśniamy!

Mazury z Warszawy …i z Lublina

Pomysł na wyjazd nie był nasz. Ale kiedy okazało się, że trasa z Lublina na Mazury przebiega w bardzo bliskiej odległości od naszego obecnego miejsca zamieszkania, a właściciele pomysłu nie mają nic przeciwko dwóm dodatkowym pasażerom – ochoczo dołączyliśmy do wycieczki! Koszty dojazdu można łatwo obliczyć w oparciu o Google Maps i średnie spalanie danego samochodu. Natomiast co do zakwaterowania zdecydowaliśmy się na poszukiwania noclegu poprzez Airbnb (przy okazji zapraszamy do naszego poradnika). Serwis jest generalnie warty uwagi przy planowaniu wyjazdów, ale szczególnie w przypadku wyjazdów w cztery osoby znaleźć możemy prawdziwe perełki w bardzo przyjaznych cenach. Naszym wstępnym celem były Mikołajki lub okolice. Po krótkich poszukiwaniach wytypowaliśmy jeden z apartamentów znajdujących się kilkanaście kilometrów dalej w miasteczku o nazwie Ryn. Bez większych problemów zarezerwowaliśmy mieszkanie, a jego całkowity koszt dla czterech osób na trzy noce wyniósł około 400 zł (łącznie z opłatą za sprzątanie i prowizją portalu).

Naszym miejscem wypadowym był więc Ryn, który jest naprawdę wartą uwagi lokalizacją. Miasteczko znane jest głównie ze względu na Hotel Zamek Ryn. Jest to stary zamek krzyżacki, który przez kolejne lata służył za więzienie, dom kultury, muzeum czy urząd miasta. W latach dziewięćdziesiątych został jednak sprzedany, a ostatecznie odrestaurowany i przekształcony w hotel. Zamek z zewnątrz wygląda bardzo przyzwoicie, podobno dużym zainteresowaniem cieszy się nie tylko sam hotel, ale także restauracja, w której odbywają się regularnie biesiady rycerskie. Goście mają okazję wypożyczyć stroje z epoki i wziąć udział w kolacji ze specjalnie przygotowanym menu biesiadnym. Ryn to także dwa piękne jeziora – Ryńskie i Ołów oraz kilka(naście) lokali, w których w przyjemnych okolicznościach przyrody można wypić kawę lub piwo. Dzięki zapobiegliwości i pomysłowości naszych współtowarzyszy, nawet pomimo nie sprzyjającej pierwszego dnia wyjazdu pogodzie, mogliśmy delektować się potrawami z grilla …elektrycznego! Czy nam się podobało? Powtarzaliśmy ten manewr co wieczór!

Giżycko i Mikołajki – główne atrakcje Mazur

Ryn był więc bazą wypadową, ale podczas wyjazdu zajrzeliśmy także jednego dnia do Giżycka, a kolejnego do Mikołajek. Tam oprócz oczywistych powodów związanych z podziwianiem miejscowych akwenów, sprowadziły nas także powody kulinarne. Kilka dni przed wyjazdem wytypowaliśmy warte uwagi restauracje i w oba dni układaliśmy plan tak, żeby w porze obiadowej znaleźć się we właściwym miejscu. Pierwszego dnia była to restauracja Tawerna Marina, położona tuż nad samym jeziorem Niegocin. Był to świetny pomysł i całą czwórką zgodnie polecamy sandacza w sosie z kurek. Podobno świetna była także beza, inni z kolei polecą na pewno piwo Kormoran. A warto ze smutkiem zauważyć, że nie w każdym mazurskim lokalu można spotkać lokalne piwo. Sama okolica jeziora jest również naprawdę fajna i dobrze zagospodarowana. Jeśli chodzi z kolei o atrakcje na lądzie – w Giżycku znajduje się zabytkowa Wieża Ciśnień z pięknym widokiem na miasto oraz Twierdza Boyen, którą można zwiedzić samodzielnie lub z przewodnikiem.

Kolejny dzień zaprowadził nas do Mikołajek, a dokładnie do Bella Italia Ristorante & Pizzeria. Lokal urządzony jest z dobrym smakiem, jest w nim miła i przyjazna atmosfera. Polecić można na pewno pizzę …i limoncello:) Bardzo estetycznie zorganizowany jest także ogródek tego lokalu. Jeśli chodzi o miasto to nie skupialiśmy się na szukaniu jakiegokolwiek charakterystycznego miejsca, podziwialiśmy za to widok na jezioro Tałty i jezioro Mikołajskie. Bliskość jeziora Śniardwy zachęciła nas do wycieczki (samochodowej) jego brzegiem, a ostatecznie ukontentowani zostaliśmy widokiem z plaży we wsi Dziubiele.

Wilczy Szaniec

Czym byłby jednak wyjazd bez głównych „atrakcji”? Wycieczka nie była zbudowana tylko wokół przyjemności kulinarnych, ale zakładała zwiedzanie Wilczego Szańca w drodze do Giżycka oraz Stacji Badawczej PAN w Popielnie w drodze do Mikołajek. Wilczy Szaniec czyli dawna kwatera główna Hitlera, znajduje się kilka kilometrów od wsi Gierłoż. Obecnie jest to kompleks ruin, ale w latach 1941-1944 było to dobrze zorganizowane, ukryte w lesie miasteczko, składające się z 200 budynków – schronów i bunkrów, ale także elektrowni, dworca kolejowego, 2 lotnisk, wodociągów, ciepłowni… W szczytowym okresie mieszkało w nim ponad 2000 osób, tu także dokonano nieudanego zamachu na Hitlera. Kompleks oczywiście absolutnie należy zwiedzać z przewodnikiem. Nie dlatego, że indywidualne zwiedzanie jest niemożliwe, ale bez przewodnika lub odpowiedniej wiedzy historycznej będzie to tylko spacer w lesie.

Stacja Badawcza PAN w Popielnie

Drugim naszym punktem było zwiedzanie Stacji Badawczej Rolnictwa Ekologicznego i Hodowli Zachowawczej Zwierząt w Popielnie. Samo Popielno to niewielka wieś położona na półwyspie otoczonym przez cztery jeziora – Bełdany, Mikołajskie, Śniardwy i Wartołty. Stacja Badawcza to 800 ha gruntów, na których jest prowadzona m.in. wolna hodowla konika polskiego, fermowa hodowla bobrów i hodowla zachowawcza bydła rasy polskiej czerwonej. Na terenie Stacji znajduje się także muzeum z imponującym zbiorem poroży jeleni. Nawet osoby umiarkowanie zainteresowane hodowlą zwierząt na pewno zainteresują prace ukierunkowane na odbudowę rasy konika polskiego, które rozpoczęto na bazie niewielkiej liczby zwierząt rozproszonych po całym kraju oraz temat funkcjonowania instytucji takiej jak ferma bobrów. Obecnie korzenie niemal każdego bobra europejskiego sięgają Popielna. Możemy także dodać, że na terenie stacji prowadzona jest hodowla zwierząt jeleniowatych, stacjonuje tu także żubroń Brutus, będący krzyżówką bizona, żubra i krowy.

Podsumowując wyjazd na Mazury to doskonały pomysł na weekend i jesteśmy bardzo wdzięczni za umożliwienie nam uczestnictwa w nim! Trasa na Mazury z Warszawy jest stosunkowo szybka i łatwa, w przypadku wyjazdu z bardziej odległych miejsc zalecamy wybór weekendu dłuższego przynajmniej o jeden dzień. Miejsc, które można zwiedzić jest mnóstwo, każde zupełnie inne i ogromnie ciekawe. Mazury będą ciekawe także w sezonie wiosennym i jesiennym. W sezonie letnim warto natomiast przeznaczyć przynajmniej jeden dzień na odpoczynek na jednej z chyba miliona plaż.

–> Polecamy się na Airbnb (€18 na pierwszą rezerwację)

Podobał Ci się nasz wpis? Przejdź do strony głównej Lecebochce.pl i zobacz wszystkie najnowsze relacje. Polub nasz profil na Facebooku, TwitterzeInstagramie żeby zawsze być na bieżąco! Zobacz też wszystkie nasze podróże!

4 thoughts on “Mazury z Warszawy – pomysł na weekend

  1. Świetna robota! Po przeczytaniu tego artykułu sami zastanowimy się nad noclegiem w Rynie zamiast w Giżycku czy Mikołajkach. I na pewno podskoczymy do ośrodka PAN. Dzięki za wpis:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *