Armenia – Chor Wirap i Norawank (dzień 1)

Chor Wirap (Khor Virap) - Armenia

Chor Wirap i Norawank to dwa monastyry, które zwiedziliśmy na początku naszej trasy po Armenii. Niezależnie od wymiaru czasowego Waszego wyjazdu, powinniście spróbować odwiedzić oba. Znajdują się one stosunkowo blisko stolicy i są ikonami kraju. Chor Wirap u podnóża góry Ararat i Norawank, usytuowany wśród czerwonych skał, gwarantują pocztówkowe kadry. Mamy nadzieję, że zainspirujemy Was do tej podróży – naprawdę warto!

W poprzednim wpisie kompleksowo zajęliśmy się tematem informacji praktycznych, związanych z organizacją wyjazdu do Armenii i szczegółami naszej podróży. Przypomnimy tylko, że w Erywaniu wylądowaliśmy około północy, a w hotelu byliśmy jakieś półtorej godziny później – już wynajętym samochodem, z gotówką w portfelu i lokalną kartą SIM w telefonie. Tak późny przylot nie pozwolił nam jednak na wczesny wyjazd, co rekomendowalibyśmy sobie i każdemu w innym przypadku. Musieliśmy jednak odpocząć i w trasę wyruszyliśmy około godziny 11.00. To trochę późno, ale nasz plan pozostawał aktualny – zwiedzić Chor Wirap i Norawank, a następnie zależnie od sił i godziny osiąść na noc w Areni lub pokonać trasę do Goris.

Chor Wirap (Khor Virap)

Podróżując po Armenii samochodem (a taki właśnie środek komunikacji zalecamy) trzymajcie się dwóch zasad – przemieszczajcie się tylko głównymi drogami i raczej unikajcie jazdy po zmroku. Jedna z głównych dróg w kraju (autostrada M2) zaprowadzi Was z Erywania do monastyru Chor Wirap. Monastyr odwiedzany jest tłumnie z dwóch powodów. Pielgrzymi kierują się tu z uwagi na życiorys Grzegorza Oświeciciela, turyści ze względu na położenie klasztoru niemal u podnóża góry Ararat.

Chor Wirap (Khor Virap) oznacza w języku armeńskim „głębokie lochy”. To właśnie tutaj przez trzynaście lat więziony był Grzegorz Oświeciciel. Został on wtrącony do lochów przez króla Tiridatesa III i przez tegoż uwolniony – po cudownym uzdrowieniu króla. Uzdrowienia stać miało się bezpośrednią przyczyną nawrócenia monarchy i przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa (w 301 roku). Jakby nie było, Armenia jest uważana za najstarszy chrześcijański kraj na świecie (druga jest Gruzja).

Wracając do lochów, są one otwarte dla zwiedzających i jak cały kompleks dostępne są bezpłatnie. Zejście polecamy jednak tylko jeśli nie macie klaustrofobii. My spasowaliśmy. Do lochów prowadzi stroma drabinka, a spory ruch powoduje, że na dole musi być całkiem tłoczno. W zamian załapaliśmy się za to na uroczystość chrztu w głównym kościele. Pamiętajcie też żeby w okolicy monastyru znaleźć miejsce z dobrym widokiem na Ararat. Jednym z takich miejsc jest skaliste wzgórze, na które zaprowadzi Was ścieżka spod murów kompleksu. Ale główny kadr jaki na pewno będziecie chcieli przywieźć z tej okolicy złapiecie po prostu zatrzymując się na drodze prowadzącej do klasztoru.

Chor Wirap – Areni – Norawank

Po zwiedzeniu klasztoru Chor Wirap, o ile nie musicie pilnie wracać do Erywania, warto udać się w kierunku Norawank. Odcinek, który będziecie mieli do pokonania to nieco ponad 80 km. Widoki na trasie stają się już naprawdę ciekawe. Na tyle, że zaczniecie robić postoje na zdjęcia:) Trochę spowalnia to jazdę, podobnie zresztą jak stada krów i dziury w asfalcie, ale w półtorej godziny powinniście być na miejscu.

Na pewno warto zatrzymać się po drodze w Areni. Miasto jest zagłębiem winiarskim. I to od dawna. Odkrycia archeologiczne wskazują, że wino było produkowane tu już około 4000 r. p.n.e. Areni to właściwe miejsce na obiad lub na zwiedzanie winiarni i degustację. Można też kupić wino bezpośrednio przy drodze (najczęściej w oryginalnej butelce po Coca-Coli). W jednym z wariantów naszej trasy zakładaliśmy możliwość zakończenia dnia w Areni (po zwiedzaniu Norawank), ale z okazji stosunkowo wczesnej godziny uznaliśmy, że zrealizujemy plan maksimum. Udaliśmy się więc bezpośrednio do Norawank, a następnie w kierunku Goris. Ale o tym za chwilę.

Norawank (Noravank)

Norawank (Noravank) to klasztor z XIII wieku, położony wśród zabarwionych na czerwono skał. Aby do niego dotrzeć należy zboczyć kilka kilometrów z głównej drogi Erywań-Goris. Spokojnie – są oznaczenia, traficie nawet bez mapy. Niektóre przewodniki zalecają tę trasę przejść pieszo. Faktycznie droga jest malownicza. Gdybyśmy mieli na zwiedzanie Armenii miesiąc lub trzy, na pewno skorzystalibyśmy z tej rady i przespacerowali się te 7 km (w jedną stronę). Ale wiadomo, mieliśmy trochę mniej czasu.

Kompleks klasztorny usytuowany jest na skalnej półce, w wąwozie nad rzeką Arpa i składa się z 12 budowli. Najstarszym i najcenniejszym obiektem są ruiny kościoła św. Jana Chrzciciela. Dwa główne, dobrze odrestaurowane budynki, to kościół św. Szczepana i kościół Matki Boskiej. Ten ostatni to świątynia dwukondygnacyjna – spróbujcie wejść na wyższy poziom. Zwróćcie też uwagę na chaczkary czyli bogato zdobione płyty, których elementem głównym jest ormiański krzyż – w okolicy jest kilka bardzo cennych obiektów tego typu. Cały kompleks naprawdę warto zwiedzić. My dodatkowo z okazji weekendu trafiliśmy na kolejną imprezę sakralną, tym razem był to ślub.

Norawank – Goris

Kolejnym etapem po zwiedzaniu Norawank była trasa do Goris, gdzie postanowiliśmy spędzić najbliższą noc i nabrać sił przed zwiedzaniem klasztoru Tatew. Zanim wyruszyliśmy w drogę zatrzymaliśmy się jeszcze na krótki posiłek. Padło na wykutą w skale restaurację U Wardgesa, która znajduje się jeszcze na dojeździe z monastyru do głównej trasy. Restauracja znajduje się w połowie tej drogi i nie da się jej przeoczyć – duży parking i sporo stolików na zewnątrz. W cenie 4000 AMD dostaniecie zestaw, składający się z wybranego mięsa, warzyw, serów i tradycyjnego chleba (lawasz). Wybraliśmy jagnięcinę i szczerze mówiąc było trochę twardo. Teraz wybralibyśmy rybę:)

Trasa z Norawank do Goris to kolejne 130 km i jest to bardzo ładny odcinek. Oczywiście mówimy tu o krajobrazie, a nie nawierzchni. Krajobraz z kolei będzie Was spowalniał – zarezerwujcie minimum 3 godziny na tę trasę. Wyjątkowo malowniczym fragmentem jest przełęcz Vorotan (Vorotan Pass) i okolice zbiornika Spandarian. Dalej znajdziecie także wodospad Szaki i Zorac Karer – megalityczne, śpiewające kamienie, zwane ormiańskim Stonehange.

Do Goris dojedziecie późno, czasu wystarczy na zakupy lub szybką kolację. Tak tez było w naszym przypadku bo do miasta dotarliśmy po zmroku. Szybko też poszliśmy spać bo następnego dnia mieliśmy w planie główny punkt wyjazdu czyli klasztor Tatew!

Zobacz także:
-> Armenia: informacje praktyczne – loty, wynajem auta, noclegi
-> Tatew, Goris i wodospad Szaki (dzień 2)
-> Armenia – Sewan, Garni i Geghard (dzień 3)

* Wpis powstał we współpracy z Ukraine International Airlines. W ramach wspólnego projektu odkrywamy i eksplorujemy wschodnie kierunki.

Podobał Ci się nasz wpis? Przejdź do strony głównej Lecebochce.pl i zobacz wszystkie najnowsze relacje. Polub nasz profil na Facebooku, TwitterzeInstagramie żeby zawsze być na bieżąco! Zobacz też wszystkie nasze podróże!

5 thoughts on “Armenia – Chor Wirap i Norawank (dzień 1)

  1. Od dawna kusi mnie by wybrać się do Gruzji lub Armenii. Wasz wpis spowodował, że mam na to jeszcze większą ochotę 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *